Płaszcz z Tesco (prawie) jak bespoke z Neapolu

płaszcz z tesco

Pomimo że pomysłów na wpisy mi nie brakuje, długo zastanawiałem się, jakimi słowami rozpocząć ten pierwszy. Bo pierwszy, a szczególnie początek pierwszego, musi być wyjątkowy. Wówczas przypomniałem sobie potężny głos Barbary Cook, która śpiewała: „It’s not where you start, it’s where you finish. It’s not how you go, it’s how you land”. Zmieniłem temat wpisu i zamiast o garniturze, będzie o płaszczu. I problem ze wstępem rozwiązał się sam, i wpis będzie bardziej na czasie.

KRYTERIA

Płaszcz, który miał wkrótce zawitać do mojej szafy, naturalnie musiał spełnić kilka wymogów. Po pierwsze, w jego składzie większą część stanowić miało włókno naturalne, najlepiej wełna. Zaakceptowałem domieszkę syntetycznego materiału, a nawet zależało mi na tym, aby taki się w składzie znalazł – syntetyczne materiały, z racji swojej trwałości, chronią tkaninę naturalną przed zbyt szybkim zużyciem i uodporniają ją na czynniki zewnętrzne. Po drugie, ze względu na moją budowę ciała (59 kilogramów przy wzroście 181 centymetrów) selekcji nie przeszły płaszcze jednorzędowe. Dwurzędowy fason miał dodać mi nieco kilogramów i optycznie poszerzyć mnie w ramionach. Tym samym mikrowzory układające się pionowo, a tym bardziej wszelkie pasiaste wzory dyskwalifikowały zakup potencjalnego płaszcza. Tkanina miała być albo gładka, albo w kratę. Glencheck, bardziej znany pod nazwą „krata Księcia Walii” to ideał, o który w przypadku odzieży RTW (ang. ready to wear) jest dzisiaj niezwykle trudno. Trzecim kryterium było znalezienie okrycia wierzchniego uniwersalnego, zarówno takiego, pod które późną jesienią, a nawet zimą, założę marynarkę i nie przemarznę do szpiku kości, jak i takiego, w którym na początku wiosny nie spocę się niczym mysz w połogu, słowem: potrzebowałem płaszcza z tkaniny o średniej gramaturze. Wreszcie cena nie mogła być przytłaczająca i, choć zdawałem sobie sprawę z ewentualnego wydatku, liczyłem, że uda mi się znaleźć coś za nie więcej niż 500 złotych (tyle średnio wynoszą maksymalne przeceny na dobrej jakości płaszcze w polskich salonach sprzedaży). Poniżej zdjęcia przedstawiające zasadniczo to, czego szukałem, choć zdawałem sobie sprawę, że w wielu przypadkach oglądam płaszcze szyte na zamówienie przez krawców o wysokich umiejętnościach:

PIERWSZY TROP

Jakiś czas temu na blogu Pana Michała Kędziory, którego swoją drogą bardzo sobie cenię, pojawił się konkurs „CO BYŚ KUPIŁ ZA EKSTRA PENSJĘ?”. Nagrodą główną były buty hiszpańskiej marki Yanko, jednak o konkursie, jak i o samych butach nieco później. Wśród ogromnej ilości odpowiedzi konkursowych moje zainteresowanie wzbudziło zgłoszenie Pana Piotra z 16 listopada, który w jednej ze swoich stylizacji zaprezentował płaszcz w kratkę Księcia Walii z klapami w szpic (!) za 345 złotych:

Jak się później okazało, płaszcz z Tesco wzbudził nie tylko moje zainteresowanie. W komentarzach pod rozwiązaniem konkursu wielu czytelników pytało o ten płaszcz, czy jak kto woli, narzekało, że jest on niedostępny w Polsce. Sam byłem tą sytuacją mocno rozczarowany, jednak na płaszczu tak mi zależało, że zrobiłem sobie małą wycieczkę po wszystkich sklepach Tesco w mojej okolicy. Niestety, za każdym razem wracałem do domu z niezmienioną zawartością portfela, choć z wycieczek byłem zadowolony – po przyjrzeniu się innym płaszczom na sali sprzedaży wybiłem sobie z głowy chęć zakupu tak istotnej części garderoby z metką F&F.

PODEJŚCIE DRUGIE

Po jakimś czasie wróciłem myślami do płaszcza ze zgłoszenia konkursowego Pana Piotra i, ku mojemu zaskoczeniu, na polskiej stronie marki F&F (należąca do Tesco marka odzieżowa) znalazłem go w cenie 211 złotych. Po przeczytaniu pozytywnych opinii o tym produkcie na brytyjskiej stronie F&F długo się nie zastanawiałem – postanowiłem, że zaryzykuję i szybko złożyłem zamówienie, choć brałem pod uwagę możliwość zwrotu towaru. W końcu to F&F z Tesco, a nie bespoke z Neapolu.

OCZAROWANY

Paczkę nadano dwa dni po dokonaniu płatności. Wystartowała z Birmingham (czego się nie spodziewałem), odwiedziła Eindhoven, po czym wylądowała w moim miejscu zamieszkania – wszystko w ciągu niespełna tygodnia. Płaszcz był starannie złożony i zapakowany w dwa worki: jeden grubszy, firmowy i drugi cieńszy, przeźroczysty, trochę imitujący prawdziwy pokrowiec. Po rozpakowaniu z pierwszego worka płaszcz z tesco był w zasadzie gotowy do przechowania w szafie, gdyż dołączono wieszak – plastikowy, lecz idealnie „skrojony” pod szerokość płaszcza (drobnostka, a cieszy). Sam produkt? Zrobił na mnie tak dobre wrażenie, że postanowiłem zamówić drugi (i miałem szczęście, gdyż cena przy drugim zakupie razem z wysyłką nie przekroczyła 130 złotych). Płaszcz z Tesco jest uszyty starannie, leży idealnie, jego gramatura jest dokładnie taka, o jaką mi chodziło. Sięga przed kolano, dzięki czemu bez problemu w całości zakryje każdą marynarkę czy dłuższy sweter. Żadnych wystających nitek, materiał wierzchni nie jest ani sztywny, ani szorstki – w dotyku przypomina flanelę wełnianą. Nawet guziki są porządne (nie zapomniano dołączyć zapasowych) i mają ciekawą fakturę – przypominają guziki z orzecha włoskiego. Jedynym elementem, do którego można się przyczepić, jest podszewka. Pomimo że jej kolor jest piękny (głęboki granatowy), to wykonana jest z poliestru. Po cichu liczyłem na wiskozę lub acetat, jednak przy tej cenie to chyba drobiazg. Zresztą, oceńcie sami.

płaszcz z tesco
płaszcz z tesco
płaszcz z tesco
płaszcz z tesco
płaszcz z tesco

Wszystkich zainteresowanych kupnem płaszcza z Tesco odsyłam do sklepu: click. Niestety, w sprzedaży pozostał wyłącznie rozmiar XS.

 KOREKTA – Michał Kwiatkowski
ZDJĘCIA – Patrycja Różewicka

UDOSTĘPNIJ

2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
PIOTR

Witam, ciesze sie, ze moglem Pana zainspirowac do zakupu tego plaszcza 🙂 chociaz mi sie w koncu nie udalo wiec, skoro ma Pan dwa, to chetnie jeden odkupie 🙂

Pozdrawiam i czekam na rozwoj bloga.

Czekam na kontynuacje