Szalone trzy miesiące

dwa miesiące

Mało kto lubi remonty. Gorsza może być już tylko przeprowadzka, a kiedy połączymy jedno z drugim, odpalamy życiowy koktajl Mołotowa.

WSZYSTKO NARAZ

Od ostatniego wpisu na blogu minęły ponad trzy miesiące. Moje życie nigdy nie nabrało takiego tempa, jak w lutym i marcu bieżącego roku. Wspólnie z narzeczoną skorzystaliśmy z okazji i zdecydowaliśmy się na przeprowadzkę z wynajmowanej, 40m2 kawalerki do przestronnego M4. Niestety, mieszkanie wymagało odświeżenia, a mając w perspektywie zbliżający się ślub i wesele, nie mogliśmy zbytnio nadwyrężyć naszego budżetu. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę – równo pięć tygodni przed przeprowadzką Patrycję mianowaliśmy Prawdziwą Panią Domu, która przygotowywała posiłki i robiła pranie dla Zapracowanego Pana Budowlańca. Oczywiście poza remontem i przeprowadzką życie musiało toczyć się jak zawsze – Patrycja w projektach, Mateusz na parkiecie.

PRZESTRZEŃ

Budżet został opracowany tak, aby oprócz remontu starczyło na część wyposażenia. Na szczęście meble do sypialni mieliśmy z głowy, bo mogłem je zabrać ze swojego pokoju w domu rodzinnym (będąc nastolatkiem zamiast tradycyjnych mebli pokojowych wybrałem łóżko sypialniane, szafę, komodę i mini-regał). Dokupiliśmy jedynie drugą szafę, bo w jedną, mimo że trzydrzwiową, na pewno byśmy się nie pomieścili. Sporym wyzwaniem było zaprojektowanie reszty pomieszczeń, czyli salonu, małego pokoju (na razie pełniącego rolę składzika-garderoby), kuchni, korytarza i łazienki, ze szczególnym naciskiem na przestronny salon, gdzie wydzieliliśmy trzy strefy: wypoczynkową, jadalną dla 6 osób i biurową.

trzy miesiące
Inspiracją dla projektu autorstwa Marty Matelier były wnętrza, w których nagrywano kultowy serial „Seks w wielkim mieście” i paryskie apartamenty. http://m.urzadzamy.pl

CZY TO BĘDZIE PASOWAĆ?

Szybko doszliśmy do wniosku, że przy ograniczonym budżecie najlepszym pomysłem będzie znalezienie przynajmniej kilku mebli i dodatków na aukcjach lub wyprzedażach. Wiązało się to ze sporym wyzwaniem, bowiem każdy następny, wylicytowany mebel nie dość, że musiał pasować do poprzednich, to na dodatek miał współgrać z ogólną wizją salonu. Inspirację czerpaliśmy z projektu eklektycznego salonu autorstwa architekt Marty Matelier (z nastawieniem na styl, kształty, wzory i ustawienie) , a także z podstaw męskiej garderoby (z nastawieniem na kolory, gdzie biele, szarości, brązy i błękit prawie zawsze do siebie pasują).

dwa miesiące
https://www.gratisnyheder.dk
Błękitny, brązowy i szary jako baza kolorystyczna w naszym salonie.

Baza kolorystyczna (jasnobłękitny, brązowy i szary) została wymuszona przez odcień podłogi – kilkadziesiąt lat temu w całym mieszkaniu z wyjątkiem łazienki została położona drewniana podłoga. Z biegiem czasu, deski zabezpieczano kolejnymi warstwami farby olejnej i koszt wycyklinowania podłogi znacznie przekroczył nasz budżet. Dlatego zdecydowaliśmy, że na razie zostawimy podłogę niezmienioną i postaramy się dobrać kolorystycznie resztę wyposażenia. Przy tak intensywnym odcieniu brązu, jedynym słusznym wyborem były kolory stonowane, uspokajające – biały, jasnobłękitny i różne odcienie szarości. I tak błękit powędrował na ściany, a pierwszymi wylicytowanymi meblami były szara kanapa i biały stolik kawowy w skandynawskim stylu.

trzy miesiące

Kanapę udało się wylicytować za 100 zł (RRP ok. 700 zł). Drewniany stolik kawowy był jeszcze tańszy, kosztował 70 zł. Następnie dokupiliśmy białą, dębową komodę rtv za 200 zł (RRP ok. 1900 zł) i strefę wypoczynkową mieliśmy prawie gotową – uzupełniliśmy ją stolikiem >hemnes<, żółtym fotelem typu uszak i wełniano-wiskozowym dywanem w drobny wzór marki Carpet Decor.

dwa miesiące
trzy miesiące
trzy miesiace

STREFA JADALNA

Tu zaczęły się prawdziwie schody, bowiem okazało się, że nie możemy znaleźć odpowiedniego stołu. Zależało nam, żeby nie był to typowy stół obiadowy, bo wszystkie posiłki jemy w kuchni. Miał to być stół lekki, niewysuwający się na pierwszy plan i często pełniący rolę dodatkowej strefy biurowej (Patrycja i jej projekty – sami rozumiecie). W tym czasie słowa „rabat” i „wyprzedaż” działały na nas jak magnes – tym sposobem trafiliśmy na przeceniony, szklany >ollerup< z JYSKa, który idealnie wpasował się w naszą wizję. Dokupiliśmy krzesła >Colin< w wersji denim i voilà! Strefa numer dwa gotowa!

witryna moko

STREFA BIUROWA

Plan na ostatnią strefę był prosty – długie, dwuosobowe biurko, na którym zmieszczą się dwa monitory i dodatkowy laptop. A że szybkie rozwiązania bywają najlepsze, postawiliśmy na kombinację linnmon + lerberg. Kiedy pracujemy, pożyczamy dwa „coliny” ze strefy jadalnej, gdyż dodatkowe krzesła mogłyby zaburzyć ciąg komunikacyjny między strefami.

dwa miesiace

Salon uzupełniły dwie pojemne, a zarazem lekkie w swojej formie, częściowo przeszklone witryny z >kolekcji Moko<. Wszystkie strefy zostały dopełnione miedziano-czarnymi lampami od >Nowodvorskiego<, które kolorystycznie współgrają ze stalowymi nogami od stołu. Na ścianach z pewnością zawisną dwa lub trzy obrazy, a przy oknach zasłony – w zasadzie zostały już dawno wybrane i tylko czekają, aż Zapracowany Pan Budowlaniec znów nabierze trochę siły.

salon w stylu skandynawskim
salon w stylu skandynawskim
salon skandynawski
UDOSTĘPNIJ

1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
Piotrek

Dobrze, że wróciłeś. 🙂
Bardzo ładnie urządzone